wtorek, 3 września 2013

Fortuna kołem się toczy

Wiadomo o tym od zawsze, ale na własnej skórze miałam okazję przekonać się dzisiaj idąc przez miasto w spódnicy uszytej z półtora koła. Nie jest niczym nowym, że twór taki ma naturalne skłonności do latania na wszystkie strony i szyjąc ją dobrze o tym wiedziałam, ale oczywiście musiałam postawić na swoim. Teraz już wiem jak to się kończy i prędko nie sięgnę po spódnice uszytą z więcej niż pełnego koła.

Jest ona uszyta bardzo podobnie do pierwszej zamieszczonej na blogu, którą zobaczycie tutaj. Pasek to prostokąt o wymiarach zależnych od wymiarów w talii + kilka cm, a jego szerokość to domyślna szerokość paska x2 + kilka cm z obu stron na podszycie. Reszta została skrojona z trzech połówek koła. Materiał jest lekki ale trochę sztywny w biało niebieskie paseczki co widać dopiero na zbliżeniu.


Uszyłam ją jeszcze kiedy dni były ciepłe, ale jakoś tak zeszło, że albo nie miałam dostępu do aparatu, albo nie miałam kogo poprosić o zrobienie zdjęć. W końcu udało się na popołudniowym spacerze po parku.




A teraz czas chyba zabrać się za ostatni etap Letniej Akademii Szycia. Kolejna spódnica przede mną.

środa, 21 sierpnia 2013

Zmagania z pikowaniem

Letnia Akademia Szycia...zapisałam się na nią, ponieważ uznałam, że okres wakacyjny jest luźniejszy niż cała reszta roku. Okazało się jednak inaczej. Z czterech etapów na ukończenie tylko jednego miałam pełne 2 tygodnie. Z resztą musiałam uwijać się dużo szybciej (nawet 2 dni). Dlatego też, część uszytków nie jest tak dopracowana jakbym tego chciała, ale na szczęście zaliczona :)

W tym poście chcę zaprezentować Wam efekt mojej pracy nad IV etapem, czyli kuchenną podkładką.

Początkowo planowałam uszyć 4 sztuki, aby mieć komplet - uznałam, że nie sprawi mi to większej trudności. Wycięłam więc wszystkie elementy, zabrałam się za pikowanie, a tu wielkie zdziwienie. Wszystko niemiłosiernie się przesuwało, marszczyło i robiło inne dziwne rzeczy i to od samego początku. Cóż było robić, prucie kilka razy z rzędu. Za 4 albo 5 razem udało się w miarę okiełznać wszystkie warstwy i dopiero wtedy przystąpiłam do wszywania lamówki. Oczywiście podkładka wyszła daleka od ideału, ale mając na jej uszycie jedynie 2 dni, musiałam się tym zadowolić.

Jestem jednak pewna, że w niedalekiej przyszłości zrealizuję plan na 4 obiadowe podkładki, bo są idealne na zbliżającą się jesień i zimę z uwagi na ich wesoły, żółty kolor.

A oto moja podkładka :)





Pozdrawiam
Donia

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

III etap Akademii

III etap pomyślnie zakończony.

Bardzo się cieszę, że sprostałam zadaniu, bo prawdę mówiąc dwa tygodnie temu kiedy po raz pierwszy przeczytałam instrukcję zaczęłam szczerze wątpić, że starczy mi cierpliwości i umiejętności. Ale jak widać nie taki diabeł straszny.

Jakoś tak się złożyło, że czarny jeans i czarna satyna wydały mi się dobrym połączeniem na mój kolejny uszytek. Właśnie przez to wyszła trochę zbyt poważna, więc postanowiłam ożywić ją kokardą z tego samego materiału co przegródki oraz uchwyt. W sumie jestem z niej nawet zadowolona.

Wiem co powiecie - z kształtu średnio przypomina kosmetyczkę, ale szczerze mówiąc nie lubię kiedy muszę włożyć całą dłoń do środka, aby cokolwiek wyłowić, wolę mieć wszystko na widoku zaraz po otworzeniu. Jej przeznaczeniem jest torebka, więc miała być mała, poręczna i niezajmująca dużo miejsca. Według mnie spełnia te kryteria.

A teraz czas na prezentację:

Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us



Mimo wszystko następny etap postaram się wykonać w nieco żywszych barwach :)

Pozdrawiam
Donia

środa, 7 sierpnia 2013

Dłuższa przerwa...czas ją zakończyć

Od ostatniego napisanego posta na blogu minęły aż dwa miesiące - szmat czasu. Troszkę się opuściłam w prowadzeniu bloga, ale tak bywa, że niektóre okresy są nieco bardziej pracowite lub zajęte niż inne i tak właśnie było u mnie. Postaram się szybko nadrobić stracony czas :)

To, że tutaj nic nie zamieszczałam wcale nie oznacza, że również szycie poszło w odstawkę, wręcz przeciwnie, chociaż już zaczynam łapać się na rozpoczynaniu nowych rzeczy i nie kończeniu ich, a następnie kolejnych, itd. Słyszałam, że jest to dość powszechne. Mi jednak trochę przeszkadza, bo niby szyje, a na bloga nie ma co wstawiać. Trzeba coś z tym chyba zrobić :)

Ale do rzeczy.

Przez ten czas, w którym mnie nie było zdążyłam zapisać się na Letnią Akademię Szycia. Do tej pory szło mi nawet nieźle (co może ulec zmianie w związku z III etapem, ale muszę być dobrej myśli), więc zaprezentuję Wam to co stworzyłam. Wiem, że nieco dziwne wydawać się może prezentowanie I i II etapu kiedy ku końcowi ma się już III.

A więc etap I czyli torba na zakupy. Uszyłam ją z twardego drukowanego materiału doskonałego na bardzo wytrzymałą torbę. Oto jak powstawała i jak wygląda:


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


Pokaże Wam od razu etap II - poduszkę. Musiała być oczywiście w moim ulubionym kolorze, czyli niebieskim. No i dzięki temu pasuję mi kolorystycznie do pokoju :) Oto ona:


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


Od teraz postaram się zamieszczać moje uszytki bardziej regularnie :)

Pozdrawiam
Donia

sobota, 8 czerwca 2013

Do wytrwałych świat należy

Sukienki... jak ja je uwielbiam :D
Pewnie dlatego to już trzecia z nich, jaką spróbowałam uszyć i jak do tej pory jedyna skończona :D

Tak to jest jak będąc niewprawionym w szyciu wybiera się baaaardzo strzępiący materiał, albo kroi bez dokładnego przeczytania opisu. No ale wypadki przy pracy się zdarzają i nie można się poddawać. 

Spódnica lub sukienka z  kontrafałdami marzyła mi się już od dawna. Jako, że w ciucholandowym polowaniu znalazłam odpowiedni materiał i było go wystarczająco dużo to wybór padł na sukienkę. Co do składu to wydaję mi się, że jest to albo czysta bawełna albo bawełna z lekką domieszką czegoś sztucznego. Oprócz tego jest trochę sztywny, ale bardzo lekki. Niestety na materiałach średnio się znam, dlatego nie mam pojęcia jak mógłby się nazywać.

Ale do rzeczy.
Góra sukienki jest szyta trochę na wzór gorsetu, jednak zrezygnowałam z kilku warstw i usztywnień,  bo chciałam mieć coś wygodnego i delikatnego na lato. Z pomocą przyszło papavero, a właściwie jeden z wykrojów na sukienkę. Już po uszyciu całości okazało się, że jednak gorset dużo lepiej prezentuję się delikatnie zmarszczony, więc wprowadziłam tą drobną poprawkę. Dół wykonałam z dwóch prostokątów o wymiarach około 55x110 cm odpowiednio upinanych w 10 kontrafałd. 

Sukienka jest chyba jedną z wygodniejszych jakie posiadam, i bardzo przyjemnie się ją szyję, więc być może jeszcze kiedyś skorzystam z tego wykroju. 

A teraz czas na prezentację
(Zdjęcia robione w pięknym ogrodzie mojej cioci)



ooo... samolot leci :D










Mam nadzieję, że wam się spodoba :)
Pozdrawiam